|
Jarosław Koziara urodził
się w styczniu 1967 roku w
Jędrzejowie. Jest absolwentem
Technikum Pszczelarskiego w
Pszczelej Woli, w roku 1987
rozpoczął studia w Instytucie
Wychowania Artystycznego UMCS
w Lublinie, a w 1990 zdał
egzaminy i dostał się na
Wydział Grafiki warszawskiej
Akademii Sztuk Pięknych, którą
ukończył dyplomem w Pracowni
Plakatu Maciej Urbańca. Mieszka w
Lublinie z żoną Ewą, dwójką
dzieci Wiktorią i Franciszkiem
oraz psem Fugą.
Istotą twórczości Koziary
jest działanie w przestrzeni
publicznej, co łączy się z
dużym formatem przedsięwzięć
i wyrazistą kolorystyką. Od
początku nie wybiera żadnego
konkretnego kierunku ani
medium, gdyż jak twierdzi,
"w sztuce nie należy się
ograniczać". Tworzy happeningi,
performance, instalacje,
landarty, maluje obrazy, rysuje,
fotografuje, projektuje okładki
płyt i książek, plakaty,
logotypy, scenografie teatralne,
kostiumy, pisze felietony -
swobodnie porusza się po wielu
obszarach sztuki, w każdym
jest kreatywny i wyraźny. Ma
swój rozpoznawalny styl, a mimo
to często zaskakuje zmianami
formalnymi. Wspólną cechą jego
projektów jest prowokacyjność
tak w formie wizualnej jak
i w treści, czego dobrym
przykładem jest seria plakatów
gombrowiczowskich. Zaprojektował
także bardzo mocne w
wyrazie plakaty do trzech
edycji festiwalu Konfrontacje
Teatralne w Lublinie. Stworzył
gigantyczną realizację dla
jednej z największych scen w
Europie - dla Teatru Wielkiego
w Warszawie z okazji dorocznego
koncertu Wielkiej Orkiestry
Świątecznej Pomocy, pracował
również przy spektaklach
lubelskiego Teatru Lalki i Aktora
im. H. Ch. Andersena. Zajmuje się
wystrojem wnętrz, zaprojektował
wygląd warszawskiej Stodoły,
krakowskiej Baraki czy niestety
już niezachowane wnętrze
lubelskiego klubu Graffiti.
Pierwszym ważnym projektem, z
którym wyszedł w przestrzeń
publiczną był zatytułowany
"Guernica po polsku" pastisz
"Guerniki" Picassa, namalowany
w 1989 roku w formie graffiti
(pierwsze graffiti w Lublinie) na
płocie obok KULu. Obraz, tak jak
i oryginał, był czarno-biały
i przedstawiał polskie
przywary. Został zamalowany z
okazji wizyty kanclerza Helmuta
Kohla. Później w Warszawie
w przejściu podziemnym na
Krakowskim Przedmieściu
wykonał kolorowy mural, na
którym były przedstawione
zniekształcone ludzkie postacie
w dziko konwulsyjnym tańcu i
podskokach wokół ognia. Dół
malowidła był zwieńczony
podwójnym ornamentem, na jednym
żółte i czerwone ludziki zieją
i rażą ogniem, a drugi tworzyły
czarne ludzkie sylwetki ujęte w
seksowne pozy.
Wielokrotnie brał udział w
przeglądach sztuki performance,
poddając krytyce funkcjonujące
normy społeczne, konwenanse,
a nawet samą konwencję
performance. Podczas akcji "Mierzi
mnie" zjadał połówki cytryn
osadzonych w czarnej ścianie,
a miejsce po nich zamalowywał
żółtym okręgiem. Na koniec
wystąpienia zwymiotował do
kubeczków i które zaproponował
jako wernisażowy poczęstunek
zamiast wina, z którego jednak
nikt nie skorzystał. Kilkakrotnie
wystawiał w Galerii Białej
w Lublinie. W 1999 roku
"Pierwszy piątek miesiąca",
a w 2007 roku nawiązującą
do poprzedniej prezentacji
"Uduchowiona materialność -
materialna duchowość". W obu
ekspozycjach pojawił się motyw
ornamentu, wykonanego z tysięcy
monet. Na pierwszej z wystaw,
ornament wystąpił w formie
pasa na ścianie w pierwszym
pomieszczeniu galerii, a przez
niewielki otwór w ścianie można
było zajrzeć do większej
sali, ale tylko z pozycji
klęczącej. W przestrzeni,
przeznaczonej do oglądania
pojedynczo, majaczył ciemny
obraz przecięty żarzącymi się
poziomymi, drgającymi liniami,
fluorescencyjnego wzoru. Podczas
kolejnej wystawy wstęp do
drugiej sali był również
niemożliwy, można było ją
oglądać przez kratownicę
konfesjonału. Wewnątrz
świetliście pulsowało wielkie
koło ze złotych monet, a zza
kratki dochodziły ciche głosy
rozmów ludzi transmitowane przez
pluskwy umieszczone w różnych
częściach budynku.
Tworzy landarty, dla których
idealnym miejscem stała się
łąka położona w Janowcu,
tuż przy przełomie Wisły, pod
skarpą, na końcu której stoi
Zamek. Dotychczas od 2001 roku
powstały 4 wersje, olbrzymich
rozmiarów, ziemnego obrazu,
wyorane w ziemi za pomocą
traktora. Pierwszy przedstawiał
symboliczne formy odnoszące się
do miejsca realizacji, w którym
łączą się trzy żywioły
jakimi są: woda, powietrze i
ziemia i kolejno przedstawiał
2 węże, rybę i ptaka skupione
wokół źródła. Drugi wykonany
w 2003 roku tworzyły symbole
solarne: Słońce, księżyc i
gwiazda. Kolejny z 2005 roku
zawierał przedstawienia ze
sfery mikrokosmosu: mrówkę
- symbolizującą ziemię,
pszczołę - powietrze i pływaka
żółtobrzeżka - wodę i
ziemię. Ostatni, z 2007 roku,
to usypane z piasku: żaba i
lecący bocian. Landarty z czasem
ewoluują, nie tylko wyglądają
różnie w zależności od pory
dnia i kąta padającego na nie
słońca ale zmieniają się też
wraz z porami roku. Dzięki bujnie
rosnącym chwastom z wklęsłych
przeistaczają się w wypukłe,
pod wpływem kwitnących kwiatów
zmieniają kolor, nieraz są
zatapiane i ledwo widoczne spod
wody wylewającej Wisły, aż w
końcu niemal znikają zasypane
śniegiem by znowu pojawić się
mocnym, czarnym konturem wraz z
roztopami. Walczą z naturą, a
jednocześnie żyją jej rytmem,
stapiają się z nią i od niej
są zależne. Za każdym razem
zachwycają i zaskakują, piękne
współgrając z otaczającą
je przyrodą.
Stworzył projekty graficzne płyt
dla: Elektrycznych Gitar, Voo
Voo, Mateusza Pospieszalskiego,
Orkiestry świętego Mikołaja,
Lubelskiej Federacji Bardów,
Jana Kondraka oraz dla Joszko
Brody. Na płytach pojawiają
się elementy nawiązujące do
ludowych motywów zdobniczych
takich jak koronki czy liście
paproci będące komentarzem do
Sobótkowej Nocy zaprojektowane w
sposób kojarzący je ze starymi
drzeworytami. Sięga do motywów
zoomorficznych takich jak macki
ośmiornic, krokodyle, ryby i
inne. Od 1994 roku projektował
okładki wszystkich płyt, singli,
oraz oprawę scenograficzną
koncertów Voo Voo tworząc dla
zespołu najbardziej oryginalną
i rozpoznawalną stylistykę
na scenie muzycznej. Pierwsza
z zaprojektowanych płyt -
Zapłacono (1994) wyznaczyła od
razu bardzo wysoki poziom. Zamiast
tradycyjnej drukowanej na papierze
okładki, miała wyciętą z
cienkiego drewna drewna wkładkę
z wypalonym logiem zespołu -
takim samym jak płonący napis z
kamieniołomu i odbitą, czerwoną
pieczątką z tytułem płyty:
ZAPŁACONO. Jako nadruk na płyty
cd, do serii singli zespołu
Voo Voo, wykorzystał włazy do
studzienek kanalizacyjnych, które
chętnie fotografuje podczas
swoich podróży. Nowatorskie
pomysły i nieszablonowe
rozwiązania graficzne to wspólne
elementy łączące wszystkie
projekty okładek.
Jest autorem i reżyserem
scenografii teledysku Voo
Voo singla Nie muszę musieć
(2005 rok), promującego płytę
XX wydaną na dwudziestolecie
zespołu. Teledysk wypełniają
tańczące z ogniem postacie,
biegające pomiędzy kolorowymi
trójkątnymi konstrukcjami
tworząc barwne i energetyczne
zjawisko .
Koziara w swojej twórczości
często korzysta z
nieprzewidywalnej energii
jaką niesie ze sobą
ogień, tworząc niezwykłe
happeningi. Jednym z pierwszych
i na pewno najważniejszych,
przedstawień stworzonych
za pomocą ognia był wielki,
płonący napis VOO VOO, wykonany
w kamieniołomie w Kazimierzu
Dolnym. Na długi czas stał się
on najbardziej rozpoznawalnym
znakiem zespołu. Podczas koncertu
Voo Voo, który odbył się w
tym kamieniołomie, podpalił
80 ustawionych na jego zboczach
totemów, tworząc wielowymiarową
oprawę scenograficzną dla
koncertu. Motyw ten wykorzystywał
w różnych formach także w
czasie koncertów na Zamku w
Janowcu, a nawet na Mana - jednej
z wysp Fidżi, gdzie wykonał
niezapowiedziany i zaimprowizowany
performance dla miejscowej
ludności. Przez kilka lat
organizował "Noc Sobótkową",
z okazji której wyczarowywał
efektowne misteria na placu
Po Farze, placu Rybnym czy na
dworze w Narolu. Inspirowane
dawnymi piecami alchemików
dymarki obwieszone metalowymi
siatkami z żarzącymi się
brykietami, strzelały snopami
iskier, uderzane kijami przez
krążących wokół tancerzy
ubranych w workowate sukmany
i maski przypominające trupie
czachy. Zmaganie nocy z dniem
- obrazowały ułożone na
żarzących się węglach bryły
lodu, dymiące i syczące dwa
zastygłe żywioły - ogień i
woda w ciągłej walce.
Oprawa scenograficzna Koziary
to od lat znak rozpoznawczy
finałów Wielkiej Orkiestry
Świątecznej Pomocy. Wszystkie
jego scenografie powstają z
rozmachem, a jednocześnie
są tworzone przy użyciu
skromnych środków. Projekty
zawożone do Warszawy w walizce
w postaci papierowej makiety,
przeistaczają się następnie w
gotową scenografię z wielkich,
podświetlonych elementów
uszytych z kolorowych płócien
oraz form wyciętych z MDFu i
pomalowanych we wzory. Lekkość
materiałowych konstrukcji
pozwala na totalną aneksję
przestrzeni. Niezwykłym pomysłem
była kompozycja przedstawiająca
dwie zwrócone ku sobie ryby,
wykonana z okazji koncertu
Bożonarodzeniowego Wielkiej
Orkiestry Świątecznej Pomocy w
Teatrze Wielkim. Składała się z
14 tysięcy płyt CD, tworzących
gigantyczny srebrzyście
migoczący obraz, mierzący 10
metrów wysokości i 21 metrów
szerokości. Powstało wiele
aranżacji warszawskiego studia
telewizyjnego, każda z nich była
inna, ale wszystkie zawierały
charakterystyczne dla twórczości
Koziary elementy. Rytmiczne
zgeometryzowane wzory budowane z
odwróconych trójkątów, innym
razem motywy organiczne lub też
zmultiplikowane sylwetki, gwiazdy,
zygzaki, krzyżulce, zakrętasy
i linie faliste. W scenografiach
pojawiały się elementy mobilne,
powtarzał się umieszczony w
centrum symbol kręcącego się
koła lub mandali oraz wielkie,
dziwaczne rośliny i niby drzewa,
częste odniesienia do sztuki
ludowej, a nawet pierwotnej
czy plemiennej. Aranżacje
obejmowały każdy centymetr
powierzchni studia od elementów
scenografii po wielkie malowidło
na podłodze.
W 2002 roku zaprojektował
scenografię do spektaklu "Muzyka
ze słowami" Piotra Cieplaka z
udziałem Jana Peszka i Marii
Peszek i muzyką zespołu
Voo Voo, którego premiera
odbyła się w Teatrze Studio
w Warszawie. W przedstawieniu
wykorzystano wiersze, bajki,
piosenki i opowiadania napisane
przez wychowanków z Zespołu
Szkół Specjalnych nr 11
w Krakowie, pod kierunkiem
Ali Muchy. Artysta zachwycony
kreatywnością i surrealistycznym
poczuciem humoru autorów
postanowił zaprojektować i
wydać je w wersji pisanej. W
2005 roku powstała barwnie
ilustrowana książeczka
pt. "Kokoryny - opowieści dziwnej
treści". Ostatnio zrealizował
scenografię do sztuki Stanisława
Wyspiańskiego Klątwa w
reżyserii Janusza Opryńskiego
(2007 rok). Za pomocą kilku
prostych elementów stworzył
iluzję wiejskiego podwórka,
zaś w trakcie sceny finałowej,
w niezwykle sugestywny sposób
odtworzył pożar wsi.
Artysta stworzył trzy scenografie
lubelskiego Teatru Lalki i Aktora
Joanna skrzydlata (2000 rok),
Teatr cieni Ofelii (2004 rok)
i Córka Króla smoków (2006
rok). Dekoracje i kostiumy do
ostatniej sztuki były pełne
chińskich symboli i barwnych
tkanin, połączonych ze sobą
sposób nawiązujący do tradycji
klejenia lampionów, artysta
wykreował też teatr cieni oraz
pojawiającego się kilkakrotnie
na scenie fascynującego,
długiego smoka animowanego przez
kilku aktorów. Artysta tworzy
oprawę graficzną dla Festiwalu
Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w
Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad
Wisłą. Wykonał logo festiwalu,
na którym Wisła przybiera
postać taśmy filmowej wijącej
się między falistymi pasmami
pomarańczowej przechodzącej
w bordo ziemi. Plakat pierwszej
edycji festiwalu przedstawiał 3
małe, czarne bociany, karmione
taśmę filmową zamiast robakiem,
natomiast w tym roku pojawił się
projekt z siedzącymi w rzędach,
niczym kinowa publiczność
żabami (niewykorzystany)
oraz z rozpikselowaną wstęgą
Wisły wijącą się pomiędzy
trójkątami dachów kazimierskich
kamieniczek a trójkątami
janowieckich wzgórz.
W twórczości Jarka widoczne
są inspiracje malarstwem
i rzeźbą plemienną oraz
ludową. Widać w niej zachwyt
magią i doskonałością prostych
form, pochodzących ze sztuki i
rzemiosła plemion afrykańskich,
indiańskich, Aborygenów, Inków
czy Majów - ale też chętnie
odwołuje się do przebogatej
ornamentyki orientalnej, czy
bliskowschodniej. Tego rodzaju
odniesienia są możliwe dzięki
licznym podróżom, w czasie
których odwiedził Indie,
Południową Afrykę, Południową
Amerykę, odbył także podróż
dookoła świata, w czasie której
"zaliczył" Amerykę, Oceanię,
Australię, Nową Zelandię,
Azję... Pracuje z rozmachem,
lubi czyste, nasycone kolory (nie
używa zielonego! - twierdzi
że go "nie znosi"), które
często zestawia w kontrastowych
kompilacjach. Stosuje podstawowe
formy geometryczne, linie faliste,
które zwielokrotnia tak że
mogą tworzyć nieprzerwane
zrytmizowane ciągi. Widać
zamiłowanie do form dekoracyjnych
powstałych z zastosowaniem
znaków czy symboli. Ornamenty
te w istocie symbolizują
aktywność mocy natury i
żywiołów, przyjmują ogólną
symboliczną nazwę "kapitałów
kosmicznych". (J. E. Cirlot,
Słownik symboli). Natomiast dwa
symbole zorientowane w kierunkach
przeciwnych, tak jak w przypadku
czarnych i żółtych ptaków
lecących w przeciwległych
kierunkach, wyrażają tęsknotę
za totalnością, zmultiplikowane
rozlewają się na całą
przestrzeń i przenikają
dwie sfery (kierunek w lewo -
nieświadomość i przeszłość,
w prawo - świadomość i
przyszłość). Dekoracje
buduje na bazie geometrycznych
konstrukcji, a czyste kolory
rozwijają i zwiększają
wizualne działanie użytych
form. Jego sztuka posiada w
sobie organiczne piękno i jest
czytelna dla odbiorcy, niesie
jasny, klarowny przekaz i dużą
dawkę dobrej energii, humoru oraz
zabawy konwencjami.
Marta Wysocka
|